Małe/wielkie historie…
“… idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch
ocalałeś nie po to aby żyć
masz mało czasu trzeba dać świadectwo
bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny
w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy…”
Zbigniew Herbert “Przesłanie Pana Cogito”
Witaj Drogi Czytelniku!
Chyba każdy z nas kojarzy fikcyjne postacie superbohaterów takie jak Batman czy
Superman. Warto poszukać postaci superbohaterów w Polsce których dokonania i brawurowe
akcje, wcale nie odbiegają od tych filmowych i co najważniejsze – wydarzyły się naprawdę!
Zapraszam Was dzisiaj na przegląd dwóch najbardziej brawurowych akcji odwetowych
przeprowadzonych przez Żołnierzy podziemia antykomunistycznego.
Pomysłodawcą akcji na UB w Pabianicach był mjr Adam Trybus ps. “Gaj”. Dla oddziału
“Zryw” i oddziału Włodzimierza Szustera “Gajdy” nie było tajemnicą, że to właśnie tam w
pierwszej kolejności trafiają polscy patrioci, by przejść ciężkie tortury podczas przesłuchań.
W przygotowania do akcji był włączony cały oddział. Należało dokładnie zapoznać się z
planem budynku, obserwować codzienną rutynę i układ z zewnątrz. Wykorzystali znajomości
i jeden z zaprzyjaźnionych krawców uszył oddziałowi odpowiednie mundury.
Wieczorną porą 10 czerwca dwa wozy zatrzymały się pod budynkiem UB w Pabianicach. Z
łazika wyszli sowiecki kapitan i polski porucznik. Byli to oczywiście przebrani Zdzisław
Michnikowski “Konar” i Włodzimierz Szuster “Gajda”. Podbiegli do ciężarówki z której
wyciągnęli ciężko rannego (Czesława Jedynaka “Kukułkę”). Poprowadzili go do wejścia
budynku gdzie stał strażnik. Partyzanci szybko rozbroili Ubeka i z “cudownie uzdrowionym”
“Kukułką” weszli do budynku. Rozpoczęła się akcja odwetowa. Tego dnia bez wystrzelenia
ani jednej kuli zostało uratowanych dziesięciu więźniów, w tym kilku AK-owców. Akcja
zakończyła się sukcesem i bez strat z obu stron.
Czy polskie podziemie antykomunistyczne ma na koncie bitwę, w której wydawało się, że
sytuacja jest beznadziejna? A niespodziewane “deus ex machina” zmienia wszystko na
korzyść naszych bohaterów?
Posłuchajcie co wydarzyło się we wsi Las Stocki na Lubelszczyźnie 24 maja 1945 r. Po tym
jak “uprzejmy” donosiciel zdradził miejsce przebywania Mariana Bernaciaka ps. “Olik”,
MO, NKWD, KBW i UB zorganizowali obławę na na oddział “Bernaciaka”. W obławę
zaangażowano bardzo wiele ciężkiego sprzętu. Władze komunistyczne były przekonane o
swoim sukcesie. Dzień na który zaplanowano obławę był wyjątkowo deszczowy. Nie
pomagało to w zwycięstwie żadnej ze stron. We wsi Las Stocki prawie dwustu partyzantów
odpoczywało po trudach wędrówki. Rozmundurowani, zmęczeni, nie spodziewali się, że
właśnie zaraz może nastąpić atak.
A jednak, goniec, który stał na straży z oddziału Mieczysława Polaka ps. “Leonidas”
przybiegł z fatalną informacją. W tym samym czasie, w chałupach nieco oddalonych od tych,
w których stacjonował “Bernaciak”, odpoczywał oddział Czesława Szlendaka “Maksa”. Do
nich goniec nie dotarł. Zostali oni zaskoczeni ostrzałem nieprzyjaciela. Próbując odeprzeć
atak, “Maks” zostaje ranny w nogę i z przestrzelonym płucem. Rozpoczęła się zaciekła bitwa
między partyzantami, a sowieckimi napastnikami. Sytuacja wydawała się zaogniać, a
partyzanci znaleźli się w samym centrum obławy. “Orlik” zebrał swój oddział i podjął
decyzję o odwecie. Sam zebrał swoich najbardziej zaufanych ludzi i udali się w górę
zalesionego zbocza. Tam natknął się na grupę kilkunastu niezidentyfikowanych żołnierzy w
polskich mundurach. Okazało się, że było to dowództwo grupy operacyjnej.
Najprawdopodobniej to właśnie w tym momencie dowództwo UB kpt. Henryk Deresiewicz i
por. Aleksander Ligęza padli martwi. Linia oblężenia została przerwana. Żołnierze i
funkcjonariusze UB, zdezorientowani brakiem poleceń zaczęli działać w chaosie i
wycofywać się.
I tak oto murowany sukces władz komunistycznych, zamienił się w największą porażkę.
Większość ciężkiego sprzętu została zniszczona w trakcie walk. Jak możecie się domyślać
nigdy nie została podana oficjalna liczba poległych, zawyżano liczbę zabitych po stronie
partyzantów (ośmiu poległo), i na każdym kroku podkreślano bohaterską walkę
funkcjonariuszy z bandami leśnymi.

Drogi Czytelniku są to tylko dwa przykłady brawurowych akcji w jakich uczestniczyli
bohaterowie drugiej konspiracji. O tych i o wielu innych przeczytacie w książce “Bitwy
Wyklętych” autorstwa Szymona Nowaka z 2016 r., którą serdecznie polecam. A na koniec
niech wybrzmi fragment przesłania Pana Cogito “…bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź
odważny, w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy…”!